logo__1logo__2


Aktualności


Zdjęcie do aktualności

2011-06-15
Orły Polskiego Biznesu w Niemczech 2011

...więcej

Wpis z 2010-03-16 (16:36:12) « powrót  
Następny wpis  

Przetargi na tłumaczenia - najtaniej, czyli najdrożej


Ustawa o zamówieniach publicznych nakłada wymóg ogłaszania przetargu na każdą usługę, której koszt przekracza 14 000 euro. Rynek przyjął bardzo niefortunną interpretację zapisów tej Ustawy - ze szkodą dla nas wszystkich.

Aktualna moda na specyficzną interpretację zapisów Ustawy preferuje jedyne kryterium przetargowe - cenę, a dokładnie cenę najniższą. W efekcie tłumaczenia dla zwycięskich "firm" tłumaczeniowych wykonują tłumacze akceptujący bardzo niskie stawki za swoje tłumaczenia.
Czy te tłumaczenia mogą być dobre jakościowo? Mogą, ale najczęściej bywa zupełnie inaczej.
Efekt takiej polityki, a dokładnie szkodliwej społecznie interpretacji Ustawy o zamówieniach publicznych w odniesieniu do obsługi tłumaczeniowej instytucji państwowych, widać niemal na każdym kroku. Wystarczy przywołać nieszczęsny casus Traktatu Akcesyjnego z licznymi błędami czy tłumaczenia dokumentów unijnych. Liczne błędy tłumaczenia w treści aktów unijnych sprawiają kłopot przedsiębiorcom oraz instytucjom państwowym powołanym do stanowienia oraz egzekwowania prawa oraz podstaw obrotu gospodarczego. Pół biedy, gdy doświadczony urzędnik potrafi wychwycić niespójność aktu czy domyślić się, że "środki spożywcze pochodzenia zwierzęcego" to po prostu "pasza". Trudniej jest zidentyfikować błąd, gdy w tłumaczeniu jest "zakazuje się przywozu" a powinno być "zakazuje się wywozu". Maksymalnej dociekliwości i talentów Sherlocka Holmesa trzeba, by wychwycić błąd tłumaczenia tak strategiczny, jak przekłamanie "objęty rozporządzeniem" gdy w oryginale unijnym jest "nie objęty rozporządzeniem". A koszty tak niestarannie wykonanych tłumaczeń jak zwykle ponoszą podatnicy, którzy w przypadku niezawinionych przez siebie błędów tracą w kontaktach bezpośrednich z instytucjami unijnymi lub też w zetknięciu z interpretacjami izb skarbowych.

Najnowszym przykładem strat, tym razem nas wszystkich, jest przegrana Urzędu Komunikacji Elektronicznej w Brukseli w walce o obniżenie stawek przez TP S.A. - szczegóły:
- W TP taniej nie będzie, bo tłumacz się pomylił?
- KE: Niech UKE nie reguluje rynku internetu

Oceń artykuł 
5 czytelników oceniło ten artykuł na: 3.4


Następny wpis  



Liczba komentarzy: 1

2010-05-11 o godzinie 23:23:00 Koniczyna napisał:
Pozwolę sobie skomentować powyższy wpis, ponieważ jestem tłumaczem a jednocześnie specjalistą ds. zamówień publicznych w dużej firmie państwowej. Myślę, że winę za tę sytuację ponoszą wspólnie: ustawodawca, wykonawcy i zamawiający. Ustawodawca - ponieważ w art. 91 ust. 3 wskazał, że \\"kryteria oceny ofert nie mogą dotyczyć właściwości wykonawcy\\", a przecież doświadczenie i dorobek translatorski tłumaczy w biurze tłumaczeń czy też samego biura tłumaczeń jest właściwością wykonawcy. Nie może jednak podlegać ocenie jako kryterium wyboru oferty. Może jedynie zaistnieć wśród warunków podmiotowych określonych przez Zamawiającego na podstawie art. 22, jakie musi spełnić wykonawca, aby móc przystąpić do postępowania. Ale za dłuższe doświadczenie żaden wykonawca dodatkowych punktów nie dostanie. Wykonawcy - ponieważ poprzez liczne protesty (w poprzednim stanie prawnym) oraz odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej doprowadzili do sytuacji, że zamawiający boją się stosować takie kryteria, jak np. jakość usługi. Kryterium \\"jakość usługi\\" jest niewymierne i subiektywne, co daje pole do popisu zwykłemu pieniactwu ze strony niezadowolonych z wyniku postępowania wykonawców. Zamawiający - ponieważ dla \\"świętego spokoju\\" stosują kryterium \\"cena\\" jako jedyne w postępowaniach o zamówienia publiczne. Kryterium to jest obiektywne, a ocena ofert na jego podstawie prowadzona jest z zastosowaniem wzoru. Żaden wykonawca nie jest więc w stanie podważyć prawidłowości wyboru najkorzystniejszej oferty na podstawie kryterium \\"cena\\". W ten sposób kółko zamyka się - za przyzwoleniem Urzędu Zamówień Publicznych, którego prezes - Sadowy Jacek (tak, tak, w takiej kolejności ten pan przedstawia się na konferencjach) jest wielce zadowolony z siebie oraz kolejnych nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych, nie dostrzegając bądź nie chcąc dostrzec omawianego problemu. A problem dotyczy nie tylko usług tłumaczenia, ale również dostaw (np. bardzo złej jakości - ale za to za najniższą cenę - artykuły biurowe w instytucjach i urzędach) i robót budowlanych (np. słynne, kiepskiej jakości nawierzchnie dróg w Polsce). Cóż, dobrego rozwiązania problemu nie należy się spodziewać, bowiem zmiana w tym zakresie wymagałaby nie tylko zmiany samej ustawy, ale też zupełnie nowego podejścia do zamówień publicznych ze strony wszystkich uczestników tego procesu.





Dodaj komentarz.

E-mail (obowiązkowe/niewidoczne)
Imię Nazwisko / Nick (obowiązkowe)
Komentarz:

 


Szukaj w blogu  

W temacie
W treści
  



Copyright © 1999-2012 LIDEX Ostatnia aktualizacja 08-02-2012 r.
Mapa strony