2010-05-11 o godzinie 23:23:00 Koniczyna napisał:
Pozwolę sobie skomentować powyższy wpis, ponieważ jestem tłumaczem a jednocześnie specjalistą ds. zamówień publicznych w dużej firmie państwowej. Myślę, że winę za tę sytuację ponoszą wspólnie: ustawodawca, wykonawcy i zamawiający. Ustawodawca - ponieważ w art. 91 ust. 3 wskazał, że \\"kryteria oceny ofert nie mogą dotyczyć właściwości wykonawcy\\", a przecież doświadczenie i dorobek translatorski tłumaczy w biurze tłumaczeń czy też samego biura tłumaczeń jest właściwością wykonawcy. Nie może jednak podlegać ocenie jako kryterium wyboru oferty. Może jedynie zaistnieć wśród warunków podmiotowych określonych przez Zamawiającego na podstawie art. 22, jakie musi spełnić wykonawca, aby móc przystąpić do postępowania. Ale za dłuższe doświadczenie żaden wykonawca dodatkowych punktów nie dostanie. Wykonawcy - ponieważ poprzez liczne protesty (w poprzednim stanie prawnym) oraz odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej doprowadzili do sytuacji, że zamawiający boją się stosować takie kryteria, jak np. jakość usługi. Kryterium \\"jakość usługi\\" jest niewymierne i subiektywne, co daje pole do popisu zwykłemu pieniactwu ze strony niezadowolonych z wyniku postępowania wykonawców. Zamawiający - ponieważ dla \\"świętego spokoju\\" stosują kryterium \\"cena\\" jako jedyne w postępowaniach o zamówienia publiczne. Kryterium to jest obiektywne, a ocena ofert na jego podstawie prowadzona jest z zastosowaniem wzoru. Żaden wykonawca nie jest więc w stanie podważyć prawidłowości wyboru najkorzystniejszej oferty na podstawie kryterium \\"cena\\". W ten sposób kółko zamyka się - za przyzwoleniem Urzędu Zamówień Publicznych, którego prezes - Sadowy Jacek (tak, tak, w takiej kolejności ten pan przedstawia się na konferencjach) jest wielce zadowolony z siebie oraz kolejnych nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych, nie dostrzegając bądź nie chcąc dostrzec omawianego problemu. A problem dotyczy nie tylko usług tłumaczenia, ale również dostaw (np. bardzo złej jakości - ale za to za najniższą cenę - artykuły biurowe w instytucjach i urzędach) i robót budowlanych (np. słynne, kiepskiej jakości nawierzchnie dróg w Polsce). Cóż, dobrego rozwiązania problemu nie należy się spodziewać, bowiem zmiana w tym zakresie wymagałaby nie tylko zmiany samej ustawy, ale też zupełnie nowego podejścia do zamówień publicznych ze strony wszystkich uczestników tego procesu.