Ponad dwa lata temu Google udostępniło polskim internautom swoje uniwersalne narzędzie
- Google Translate czyli Google Tłumacz. Aplikacja ta ma postać użytecznej wtyczki
wbudowanej w pasek narzędzi Google. Według laików aplikacja Google Tłumacz to forma
tłumaczenia automatycznego, pozwalająca robić
tłumaczenia pisemne
zarówno fragmentów tekstu jak i całych stron www. W rzeczywistości narzędzie to korzysta
z gigantycznej biblioteki TM czyli pamięci tłumaczeniowych. Pamięci te tworzą
wykonane wcześniej i zweryfikowane przez doświadczonych tłumaczy zestawy dwujęzycznych
tekstów o szerokim spektrum tematyki i złożoności.
Dwa lata użytkowania, ale i prac nad doskonaleniem tego narzędzia, zaowocowały dość
udanym i praktycznym efektem. Google Tłumacz potrafi w sposób mniej lub bardziej
zrozumiały przetłumaczyć dość długie frazy. Jeszcze lepiej aplikacja
tłumaczenia
Google daje sobie radę z zawartością stron internetowych. Dla osób nie znających
języka strony www możliwość przetłumaczenia jej zawartości na język polski to ogromna
pomoc i wartość dodana serwisu Google. Oczywiście tłumaczenia
te nie są doskonałe, bywają bardzo koślawe, niepełne lub zgoła mylące. Przykład - tłumaczenie
tytułu autentycznej wiadomości z Onet.pl "Starcie na szczytach PO; jak trzeba,
to i z przytupem" zaowocowało takim tworem "AFTER the start at the top; as you are and przytupem".
Jednak bezpośrednie tłumaczenia Google często pozwalają z grubsza zorientować się w treści
strony i wytypować to, co jest najbardziej interesujące dla czytelnika. I tylko
te wybrane strony zlecić do tłumaczenia przez tłumacza póki co niezastąpionego,
czyli... człowieka.
Czy jest coś, co może nas zaskoczyć? Wszystko przed nami. Google nie ustaje w wysiłkach
na rzecz integracji i komunikacji uniwersalnej w wymiarze globalnym. Jednym z efektów
tych starań jest funkcja automatycznego "tłumacza" wbudowana w telefon komórkowy nowej
generacji. Wystarczy takim aparatem sfotografować tekst obcojęzyczny, włączyć następnie
program rozpoznawania sfotografowanego tekstu a oprogramowanie tłumaczące przekonwertuje
tekst na wybraną wersję językową.
Póki co to novum znajduje się w fazie testów i udoskonaleń, ale już działa wersja
próbna w kombinacji angielsko-niemieckiej. Można się domyślać, że kolejne wersje językowe
to tylko kwestia czasu. I to raczej w skali miesięcy niż lat. Cała ta wyrafinowana
operacja fotograficzno-tłumaczeniowa nie powoduje nadmiernego obciążenia samego telefonu
gdyż główny ciężar rozpoznawanie tekstu, a następnie jego tłumaczenia, biorą na siebie
serwery Google a sam telefon pełni funkcję szybkiego i sprawnego terminala.
Czy w tej sytuacji jest sens uczyć się obcych języków? Każdy musi sobie odpowiedzieć
sam. Ale najbardziej zaawansowane narzędzie czy oprogramowanie nie jest w stanie
zakwestionować słynnego powiedzenia, iż znajomość choćby jednego obcego języka równoznaczna
jest z darem dodatkowego życia. A każde życie jest bezcenne.