|
|
Aktualności
 2011-06-15 Orły Polskiego Biznesu w Niemczech 2011
...więcej
|
|
|
Wpis z 2010-05-07 (11:45:08) |
« powrót
|
| Poprzedni wpis | Następny wpis |
Tłumacz telefoniczny online
Google nie ustaje w wysiłkach, aby poszerzyć zakres swojej supremacji na dziedziny
dotychczas zastrzeżone wyłącznie dla gatunku homo sapiens. Aktualnie Google pracuje
nad aplikacją, która będzie umożliwiała tłumaczenie w czasie rzeczywistym rozmów
prowadzonych za pośrednictwem telefonu komórkowego. Szczegóły w TimesOnline w tekście
pt. "Google leaps language barrier with translator phone". Aplikacja będzie swoistym
połączeniem "Google Tłumacz" oraz funkcji automatycznego rozpoznawania mowy, powiązanej
z syntezatorem mowy. Samo pojęcie tłumaczenia w czasie rzeczywistym jest pewnym
eufemizmem, gdyż oprogramowanie Google będzie musiało "poczekać" na zakończenie zdania
lub wypowiedzi, aby je zdekodować i rozpocząć proces tłumaczenia. W efekcie wypowiedzi
będą obarczone jednozdaniowym opóźnieniem, co koresponduje z funkcją
tłumaczenia
konsekutywnego. To opóźnienie stanowić będzie pewną przeszkodę w komunikacji, nie
wspominając o potencjalnych przekłamaniach czy brakach tłumaczenia. Czy taka aplikacja
się przyjmie i sprawdzi? Czas pokaże. Dodatkowym, ale istotnym ograniczeniem i utrudnieniem
jest konieczność "nauczenia" oprogramowania, aby rozpoznawało głos danego rozmówcy.
A już trudnością nie do przejścia będzie rozpoznawanie treści i tłumaczenie rozmówców
mówiących slangiem, żargonem, ze złą dykcją lub używających lokalnego akcentu. Wystarczy
porównać angielski w wersji hinduskiej, brytyjskiej, szkockiej, walijskiej, irlandzkiej,
teksańskiej, bostońskiej i... oksfordzkiej. Nawet doświadczony tłumacz ustny staje przed
dylematem, co mówca chciał powiedzieć (czy powiedział) w jednej z powyższych lokalnych
wersji języka angielskiego. Możemy łatwo przewidzieć, jak sobie z tym problemem poradzi
tłumacz telefoniczny.
Póki co, można z uśmiechem albo dla polepszenia samopoczucia sprawdzić jak taka funkcja
tłumaczenia
online działa w najbardziej popularnym na świecie serwisie, czyli na YouTube.
Wystarczy wyszukać ścieżki dostępu do filmów z atrybutem CC (najlepiej poprzez opcję
wyszukiwania i wybór funkcji "napisy"), a następnie w prawym dolnym rogu obrazu
najechać kursorem na "napisy", wybrać "utwórz listę dialogową" i kliknąć na "przetłumacz".
W dolnej części obrazu pojawi się tłumaczenie online obcojęzycznej prezentacji na język
polski. Konia z rzędem temu, kto cokolwiek zrozumie. Prawdziwa sieczka językowa,
przewijana na ekranie z dużą szybkością (specyfika prezentacji na YouTube),
która nie ma nic wspólnego z oryginałem.
Oto przykład tłumaczenia dialogu:
"jeśli chcesz iść w ciągu ostatnich lat, aby uzyskać dyski kiełbasiane można wiele
opowieści jednej łzy gryzie wiedzieć" (interpunkcja i układ zgodne z "przetłumaczonym"
oryginałem - patrz http://www.youtube.com/watch?v=juGAE-0kuJA&cc=1.
Inny przykład:
"Ale Józef Stalin lekarza "zimnej wojny" o niskiej zawartości tłuszczu..." -
patrz http://www.youtube.com/watch?v=_Lyq5JKGGI4&feature=related
Czy tak będzie wyglądało tłumaczenie online rozmowy telefonicznej Anglika z Polakiem? Czas pokaże.
Póki co jednak tłumacze ustni mogą spać spokojnie - ich przyszłość jest niezagrożona.
2 czytelników oceniło ten artykuł na: 2.5
| | Poprzedni wpis | Następny wpis |
|
|
|
|
|